Na początku jest złość.
Potem smutek,
Następnie śmiech.
Teraz nic nie czuję.
Nic.
A przed chwilą czułam patologię wokół siebie.
Czuję się jakbym była wariatką...
Mam jednak tą świadomość, że...
Nie jesteśmy twardzi.
Nie kiedy wylewamy słone łzy nocami.
W ukryciu przed słońcem.
Czasami jest zazdrość.
Był i ból serca tak gorzki i ściskający,
Jak wyzwiska i kpiny świadczące o tym, że znowu zawiodłam.
Zawiodłeś...
Bo chcę mieć nadzieję, że nie jestem jedna na ziemi.
A czy jest nas więcej?
-Jesteś tam?
-Jestem.
-Anno?
-Tak, Walery?
-Dlaczego nigdy się nie boisz?
-Czasami się boję.
-Nie tak jak ja.
-Nie przeszłam przez to co ty.
-Co trzeba zrobić, żeby przestać się bać?
-Sądzę, że trzeba pozwolić sobie odejść.
-Tak myślisz? Pozwolić sobie odejść. Jeśli jednak mi się nie uda, będziesz tam?
-Tak, Walery.
-Tęsknię za tobą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz