piątek, 25 grudnia 2020

 Wystarczy zamknąć drzwi,

By poczuć się osamotnionym.

Wystarczy zacząć odliczać dni,

By być smutkiem wypełnionym. 


I tak jest i dziś bez wyjątku,

Bo zamknęłam drzwi.

I tak było i wczoraj, 

I będzie tak jutro.

Zamknęłam za sobą drzwi.

Na klucz- na krótko. 


Marznę tu sama,

Skóra nieogrzewana,

Tracę pamięć dotykiem,

Wyłkanym przekleństwa językiem. 

Na dłużej czy krócej?

Zamykam drzwi ale nie wiem czy powrócę.


Karmię się słabością,

Swoją własną nagością.

Zimno mi-

Żaden oddech nie ogrzewa powierza.

Żadnego tlenu który skostniałe płuca przewierca.


Zamknęłam drzwi i tyle.

Burza w głowie żądna spokoju,

Tylko mnie rozpiera jak wściekle motyle,

Tylko mnie pcha w chłód mojego serca postoju.

poniedziałek, 21 grudnia 2020

 Bóg nie ocenia, ale osądza.

Ja nie płaczę, ale cierpię.


Wszystko za Nic.


Jeszcze oddycham,

To tylko tlen. 


Czego chcesz?

Wszystkiego.


niedziela, 13 grudnia 2020

 Powiedziałam już to sobie...

Ale nie głośno, 

Ale nieświadomie,

Mimo że już wiem,

To nie chcę się przyznać,

Jestem już zniszczona,

Tym wszystkim,

Co piekli mi się w głowie,

Jestem zmęczona,

Jestem sama,

Dosłownie świat wiruje, 

Nie mogę oddychać,

Wzięłam na siebie zbyt wiele,

Nieprzemyślanych spraw,

Potrzebuję kogoś,

Czyjejś pomocy,

Bo dociskam głowę do szyby,

Do krwi,

Do pęknięcia,

Mojej świadomości.