wtorek, 15 marca 2022

Po sobie

 Jestem w żałobie,

Lecz nie po kimś kogo straciłam,

Ale po sobie,

Bo nie dopilnowałam tego bym była szczęśliwa.


Nie lubiłam siebie,

Nawet nie kochałam,

Moje emocje zawsze były zbędne,

Wszystko innym oddawałam,

W zamian wolności nie dostałam.


Ciągle tylko czekałam,

Na to co nie nadciągało,

Ciągle tylko odwlekałam,

By opowiedzieć co mi doskwierało.


niedziela, 20 czerwca 2021

Moje dłonie

 Bezprzerwne myśli rozpierają się w skroniach,

Oddechu do końca nie można dokonać,

A piekący żal czuję nawet w dłoniach.

Zwłaszcza gdy tak patrzę w punkt jeden martwy,

Ruszyć nie mogąc nawet palcem stawy,

I tak krew w żyłach na dłoniach pulsuje,

Rozpacz która mnie opisuje... 

czwartek, 25 lutego 2021

 Napiera na mnie krzyk, 

Wzbiera we mnie furia,

Jest nieograniczeniem mojej duszy.

W piersi mojej nieokiełznana wichura,

Napiera na mnie,

Przemyka w nieuchwytne

Fala która mnie rozrywa- od środka.

Sprytnie.


Gardząc powietrzem

Zaciskasz usta

Nie bądź taki- oddychaj.

Spiesz się. To nie twoja chłosta.


Jestem w żałobie,

Lecz nie po kimś kogo straciłam,

Ale po sobie,

Bo nie dopilnowałam tego bym była szczęśliwa.


I furia i żałoba żarzy się w moim wnętrzu,

Jak ostatek mojego temperamentu,

Powiewający na zgliszczach martwego kobiercu.



czwartek, 14 stycznia 2021

Noc

 Najbardziej w świecie, bała się będę

Tego, że jeśli umrzeć mi -noc rzecze

To w czaszce inne myśli względne, bezwzględne?

Głupcem się stanę i zgasną światła świece.


Że żyjąc raz jeszcze, kruchy charakter 

Mną zawładnie, a serce uda głuche grzmoty

Ciche, jednokroć nie godząc się jak bohater

Który chętnie ukłuje niczym kastet złoty.


Moje wargi i szyję.


Najbardziej w świecie, bała się będę

Tego, że jeśli cierpieć mi- noc rzecze

To w oczach moich strach przed pragnieniem,

Powlecze moją bezradność sennym rozgoryczeniem.


Bo jeśli noc rzecze, 

Że przewlecze życie mi po kościach,

Bronić się nie będę- bo jestem sama w sobie pragnieniem,

i istnieniem,

i cierpieniem,

 i rozgoryczeniem,

i iskrzeniem.

Do nadziei się tuląca.

piątek, 25 grudnia 2020

 Wystarczy zamknąć drzwi,

By poczuć się osamotnionym.

Wystarczy zacząć odliczać dni,

By być smutkiem wypełnionym. 


I tak jest i dziś bez wyjątku,

Bo zamknęłam drzwi.

I tak było i wczoraj, 

I będzie tak jutro.

Zamknęłam za sobą drzwi.

Na klucz- na krótko. 


Marznę tu sama,

Skóra nieogrzewana,

Tracę pamięć dotykiem,

Wyłkanym przekleństwa językiem. 

Na dłużej czy krócej?

Zamykam drzwi ale nie wiem czy powrócę.


Karmię się słabością,

Swoją własną nagością.

Zimno mi-

Żaden oddech nie ogrzewa powierza.

Żadnego tlenu który skostniałe płuca przewierca.


Zamknęłam drzwi i tyle.

Burza w głowie żądna spokoju,

Tylko mnie rozpiera jak wściekle motyle,

Tylko mnie pcha w chłód mojego serca postoju.

poniedziałek, 21 grudnia 2020

 Bóg nie ocenia, ale osądza.

Ja nie płaczę, ale cierpię.


Wszystko za Nic.


Jeszcze oddycham,

To tylko tlen. 


Czego chcesz?

Wszystkiego.


niedziela, 13 grudnia 2020

 Powiedziałam już to sobie...

Ale nie głośno, 

Ale nieświadomie,

Mimo że już wiem,

To nie chcę się przyznać,

Jestem już zniszczona,

Tym wszystkim,

Co piekli mi się w głowie,

Jestem zmęczona,

Jestem sama,

Dosłownie świat wiruje, 

Nie mogę oddychać,

Wzięłam na siebie zbyt wiele,

Nieprzemyślanych spraw,

Potrzebuję kogoś,

Czyjejś pomocy,

Bo dociskam głowę do szyby,

Do krwi,

Do pęknięcia,

Mojej świadomości.