czwartek, 30 października 2014

Dlaczego?

I nie mogę znieść już myśli..
O tym, że żyję na tym świecie...
Gdzie ludzie, otrzymali wolną wolę,
I teraz krzywdzą się nawzajem.(Bez opamiętania)
Boję się...
Czuję się zagrożona.!
Ale czym są moje słowa.?.
Jakąś pustką, która odbija się od każdego, jak echo od ścian.
I nie mogę znieść już myśli, że...
Nie zmienię świata,
Bo jestem nikim...
Nawet najwybitniejsi przywódcy są niczym.
Jedyne co potrafią to czynić zło...
Bo szatan ich ogarnął..
Zazdrość.
Nienawiść.
Pycha!
Nie jestem wielką głosicielką chrześcijaństwa,
Ale czasem... kiedy pada deszcz,
Czuję że tylko Ci w górze mogą coś zmienić....
Mają do tego wszelką potrzebną im moc,
A ludzie nawet palcem nie kiwną.
Bo tacy już są.
Więc ze względu na to,
Moją ostatnią wolą jest... odejść stąd.
Odejść od świata, który funduje mi dziwne uczucie w środku.
Którego nie chcę rozumieć, bo tylko w piekle jest czymś normalnym.


I zostaję taka...bez ruchu.
Chcę odejść...
Nie lubię świata.

niedziela, 26 października 2014

Prawda...

Wszyscy mamy swoje anioły,
Naszych opiekunów.
Nie wiemy jaki przybiorą kształt,
Jednego dnia mogą być starcem,
Następnego, małą dziewczynką.
Ale nie dajcie się zwieść pozorom... 
Mogą być groźne jak smok.
Jednak nie walczą za nas-
Przypominają tylko, że to nasze zadanie.
Każdego kto stwarza własne światy.
***
Dzięki komu cieszą się nami nasi ukochani?
Kto nasyła potwory żeby nas zabiły,
A jednocześnie zapewnia, że nigdy nie umrzemy?
Kto uczy nas co jest prawdą,
I jak wykpiwać kłamstwo?
Kto decyduje po co żyjemy,
I w imię czego zginiemy?
Kto nas pęta i kto ma klucz do naszej wolności?
.......
To ty.... masz wszelką potrzebną ci broń.
A teraz walcz...!!!

sobota, 25 października 2014

Ta dam!

Codziennie mijam tylu różnych ludzi.
Ludzi o różnych wyrazach twarzy,
O różnych pragnieniach,
O różnych perfumach,
O różnych charakterach,
O różnych ubraniach,
Różniących się od siebie wzajemnie wiarą i siłą.
Lecz tak naprawdę ci sprzeczni sobie ludzi mają ten sam cel:
ŻYĆ!
Nie należę do nich...
*** 
Pomóż mi Panie bo,
Bez Ciebie nie dotrwam do rana. 
Co ja zrobię za 30 lat?
Co zrobię?
Czy będę gnić już w grobie?
Czy będę nabijać kłamstwa na hak?

piątek, 24 października 2014

To takie ludzkie...

Ludzie łakną uczucia od innych...
To takie ludzkie.
Chyba wszyscy upadli już na głowę.
Marszczę brwi w zdziwieniu, i nie mogę uwierzyć w czyny innych.
Śnie w sklepach,
Śnie w kościele,
Śnie w łóżku.
Ponieważ nie potrafię spoglądać ze zrozumieniem w ludzkie oczy...
Powtarzam, że to sen.
Ale ty tego nie wiesz,
Szkoda, bo...to takie ludzkie.
***
Trzymaj mnie Boże, bo bez ciebie nie dotrwam do rana.

czwartek, 23 października 2014

Nieznajomy....

Na świecie mieszka tylko śmierć. 
Czy zastanawiałeś się kiedyś, co to znaczy? 
Czy zastanawiałeś się, dlaczego jest tak wiele niczego? 
Nicość w której żyjesz jest twoim powietrzem....
I wciąż nie potrafisz odgadywać myśli kłamców.
Czy to tylko cześć twojego snu?
Zapytaj tych którzy ci grożą... 
Przez to, że się osamotniłeś, masz twardszą głowę niż stal... 
Jestem nieznajomą.... 
Dziwne że kiedyś mi ufałeś,
Ale lepiej będzie dla ciebie, jeśli przestaniesz łaknąć moich rad. 
Żegnaj...

niedziela, 19 października 2014

O łatwości umierania, i trudności życia zmartwychwstania.

Krzywych zwierciadeł nuta,
Leje się z oczu prawdy.
I tak nigdy mi się nie uda,
Gdy cały czas słucham i słucham,
Głosów podartych. 
A teraz...
Szumu nocnych konwalii,
Słuchajmy zanim świat nam się zawali.
Dźwięku łez z nieba lecących,
I małych ptaków łkających.

sobota, 18 października 2014

Samotny wilk...

Dziś fruwają nade mną motyle,
Jutro te same będą leżeć ze mną w mogile.
...
O zmierzchu nadmiernie czarne wilki płaczą.
Boją się wyjść z jam,
Bo wiedzą co je czeka,
W pełni księżyca starego.
W smutne widma los je odmieni.
Mgły gęstość będzie kamuflażem,
Aby najeść się do syta...
Trochę jelenia,
Trochę dzika,
Trochę człowieka...
I po pełni...
Za miesiąc znów to samo,
Mnie czeka.!

piątek, 17 października 2014

Spowiedź

W pamiętniku moim...
Zapisałam testament mój-stary.
I spowiadam się, że namiętnie grałam w swoim życiu.
Że płaczem szukałam współczucia. 
*
Teraz...
Na ulicach... stoję na samym środku. 
Przez deszcz widzę zamazane twarzy przejezdnych.
Już przyszedł na mnie czas... 
Teraz chciałabym stanąć z tobą twarzą w twarz. 
Nie bać się, że mnie oszukasz. 
Lęk, lek jest we mnie.
Niedługo czerwień moich ust,
Zgaśnie w zimnym fiolecie. 
Bo,
Przez ludzi groził mi sam Bóg...
I zesłał na mnie przekleństwa...
Ciemnieją mi oczy...
Rozpiera mnie wstyd... 
Jestem przeszyta wspomnieni, 
I przez to pali się we mnie krew...
JA nie mogę inaczej. 
Świat znów zamiera.
A ja chcę  nie widzieć tego co mam w sobie,
Chcę patrzeć na siebie i czuć to co inni. 
Lecz nie mogę...
nigdy nie mogłam. 

wtorek, 14 października 2014

Istnienie

Boże...?
Co jeśli ty byłeś pierwszą duszą na ziemi,
I odszedłeś po to, abyśmy my,
Zostali stworzeni? 
***
Co zrobimy?
Co zrobimy, gdy będziemy starzy?
Co jeśli już nikt na nas spojrzeć się nie odważy?
Co jeśli trupie, zmęczone oczy pochylimy ku ziemi?
Co, jeśli nasze dusze wyblakną spośród naszych przyjaciół cieni? 

Położymy się ku sobie. 
Okryci śniegiem.
Nasze dłonie zejdą się,
Między ziemią, a niebem. 
Nasze kości rozdmucha wiatr po świecie.
A potem znajdziemy się oboje,
W cichym i starym jak my, kwiecie. 

Znów wspomnimy o gwiazdach,
O księżycu. 
Znów wspomnimy o życiu w ukryciu.
Bo...
Nie chcąc umierać w błędzie,
Zanim śmierć ciężka przybędzie,
Znów pokochamy swych wrogów,
I Boga.
Zanim zamknie się nasza jedyna droga.
Ta z najcięższych...

poniedziałek, 13 października 2014

Coś czego nie ma. ..

Drogi są puste. ...
Zarośnięte.
 Jest tak spokojnie, 
A i tak powinnam bać się zmroku.
Co ja mam zrobić. ..
żeby wiedzieć.
Nie potrafię dawać. ... miłości.
Nie potrafię odchodzić na czas,
Zanim twoja matka nie wpadnie na to że to wszystko było iluzją.
Nie odchodzę za daleko od kościoła,
bo jeszcze nie jestem gotowa na życie.
Zanim umrę. ..
zanim umrę. ...
zanim umrę. ...
czy jesteś gotowy aby ze mną skończyć?  

sobota, 11 października 2014

Lord...

Spadł śnieg.
Watr ucichł.
Stary dąb drugi raz zakwitł.
Mgła powstała znad głębokiego moczaru,
I piękna postać wyłoniła się zza światów. 
*
Pełni blask przez obłoki cieni wyglądał,
A na niebie czarny, nieuśpiony nietoperz się plątał.
Właśnie wtedy z cmentarza Panna Jackson wracała,
I za bagnem złą postać spotkała. 
[Postać] Piękna była i kusząca,
Lecz w oczach czarnych jak smoła, jad i kpina drwiąca.
"Anioł czy diabeł?''- pomyślała, chłód ogarnął jej ciało,
I zadrżała. 
*
On wyciągnął do Panny Jackson dłonie,
A zza wzgórza wyłoniła się mroczna karoca i cztery konie. 
"Bądź mą!"-rzekł i ujął jej ciało.
"Abym była twoją to za mało..."-powiedziała, więc
Owinął ją swą peleryną i udali się do zamku.
 Żal mi jej,
Nie słuchajcie dalej jej wrzasku....


...

Powinniśmy być martwi jeszcze przed jutrem.
Powinniśmy płonąc na stosach i żałować,
Za brak czegokolwiek z naszej strony.
Zanim nastąpi Noc...
Jedyna wybawicielka,
Choć nie tak piękna jak Śmierć.
Znów jest cisza.

piątek, 10 października 2014

Bez twarzy....

To znów ja....
Pani Vamp... 
Pytanie co dalej...?
Może nic....
Jestem tu po to, aby dać upust emocjom.
                                         Znowu.