Bo potrzebujesz kogoś takiego jak ty,
Bo nikomu innemu nie powiesz.
Bo patrzysz w lustro i widzisz straszne sny,
Bo możesz się ratować przed utonięciem, a i tak utoniesz.
czwartek, 21 grudnia 2017
I człowiek powiedział " Chroń Boże moją rodzinę, nawet za cenę wstąpienia duszy mojej do królestwa piekielnego."
I zesłał Bóg na drogę człowieka, demona, który miał być królestwem życia w śmierci, a karą była miłość. To zatracenie było wstąpieniem, a życiem dla rodziny człowieka w królestwie Bożym.
-Księga nieumarłych. Rozdział 13, wersu 78.
Bo bezdech jest miarą czasową,
Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy.
Nie wchodźcie z ulgą, tam gdzie dotrzeć mieliście.
Niech płonie wrogość waszych pogodnych lat.
Nocy, nocy.
Gdzie ten kto nie miał tracić swojej mocy?
Gdzie tych pogodnych nocy czasu szmat?
Nocy, kochana nocy.
Umierać już mam?
środa, 15 listopada 2017
Marnie to widzę,
Tą przepaść pomiędzy zmianami.
Nie spadnę,
Ale będę wisieć na linie, która odcina dopływ życia.
Na skomplikowanej pętli,
Dającej nadzieję.
Nie spadnę,
Dusząc się.
Nie upadnę,
Z lękiem w sobie jedynie.
wtorek, 24 października 2017
Miałam nie płakać,
Twarda być miałam,
Jednak ten czas gorszy od łez.
Chciałam uciekać,
Bo uciekać chciałam,
A nie było powodu- gdzie tu sens?
Tamto przepadło,
Dom mi przepadł,
Czas mi zniknął który liczyłam.
A zostało to czego chciało,
Moje serce. Teraz nie mam powodu,
By samotności unikać.
Siedzę tracąc czas,
Czas tracąc bo patrze w okno.
Karetka jedzie...
Punisher kiedyś mnie zabije- wierzę w to mocno, ale wyrwę się wbrew.
Śmierć może będzie....jak krew.
Może będzie,
Teraz jednak tracę czas.
Na brednie
wtorek, 25 lipca 2017
***
Bądź mi ostoją,
Wiatrem pomiędzy górami.
Może i zardzewiałą zbroją,
Ale i arcydziełem pomiędzy wystawami.
W tej pustce jak rozpłakane wilki,
W tym czasie niczym odwieczni mędrcy.
Pamiętają o nas tylko prarodzicielki,
I ci przed którymi uciekamy-trupożercy.
Daj znać, gdy trzeba będzie znowu biec,
Pomiędzy drzewami które nas przeżyły.
Daj jakiś znak, gdy wszystko odejdzie precz,
Gdy każdym zakamarkiem czasu nas udręczyli.
Przejdźmy się łagodnie w czasie,
Łamiąc prawa wszechświata.
Szukajmy swoich oczu w życiowym atlasie,
Nękani, otoczeni murami wspólnego kata.
Przebaczmy śmierci istnienie,
Choć na chwilę, choć przez chwilę.
Nie bądźmy istnym rozgoryczeniem,
Oddychajmy wolno- tylko tyle.
Daj znak, bym zrozumiała,
Na ile odejść będę umiała.
Jesteśmy ogniem w wodzie,
Mgłą i dymem nisko ponad ziemią.
Gdy pokolenia prysną po szkodzie,
Odrodzimy się przysypani świeżą glebą.
Czerwony księżyc świecił będzie,
Gdy zwykłam umierać w twoich ramionach.
Wykonaj ruch byśmy nie patrzyli tak nędznie,
Byśmy nie klękali przy czarnych już wronach.
Tylko zostań ze mną,
Tobą ogarniętą bez ustanku.
Bez przerwy przezywaną wielebną,
Przychodzącą oglądać nieba z serca wraku.
Daj znak by zacząć wieczność,
Przerażające, fizyczne odczucie czasu.
Bo włada mną jakby wrogość,
I tylko ty szczelnie obejmiesz mnie z miłości atłasu.