środa, 27 grudnia 2017

Bo tak....

Bo potrzebujesz kogoś takiego jak ty,
Bo nikomu innemu nie powiesz.
Bo patrzysz w lustro i widzisz straszne sny,
Bo możesz się ratować przed utonięciem, a i tak utoniesz.
Obraz znaleziony dla: alone wallpapers


czwartek, 21 grudnia 2017

I człowiek powiedział " Chroń Boże moją rodzinę, nawet za cenę wstąpienia duszy mojej do królestwa piekielnego."
I zesłał Bóg na drogę człowieka, demona, który miał być królestwem życia w śmierci, a karą była miłość. To zatracenie było wstąpieniem, a życiem dla rodziny człowieka w królestwie Bożym.
-Księga nieumarłych. Rozdział 13, wersu 78.

poniedziałek, 20 listopada 2017

Nocy.

Nie podnoście zbyt szybko wzroku,
Nim czerń wydrapie wszystkim oczy.
Bo bezdech jest miarą czasową,
Nie wchodź łagodnie do tej dobrej nocy.


Nie wchodźcie z ulgą, tam gdzie dotrzeć mieliście.
Niech płonie wrogość waszych pogodnych lat.
Nocy, nocy.
Gdzie ten kto nie miał tracić swojej mocy?


Gdzie tych pogodnych nocy czasu szmat?

Nocy, kochana nocy.

Umierać już mam?

środa, 15 listopada 2017

Marnie to widzę,
Tą przepaść pomiędzy zmianami.
Nie spadnę,
Ale będę wisieć na linie, która odcina dopływ życia.
Na skomplikowanej pętli,
Dającej nadzieję.
Nie spadnę,
Dusząc się.
Nie upadnę,
Z lękiem w sobie jedynie.

wtorek, 24 października 2017

Miałam nie płakać,
Twarda być miałam,
Jednak ten czas gorszy od łez.

Chciałam uciekać,
Bo uciekać chciałam,
A nie było powodu- gdzie tu sens?

Tamto przepadło,
Dom mi przepadł,
Czas mi zniknął który liczyłam.
A zostało to czego chciało,
Moje serce. Teraz nie mam powodu,
By samotności unikać.

Siedzę tracąc czas,
Czas tracąc bo patrze w okno.
Karetka jedzie...
Punisher kiedyś mnie zabije- wierzę w to mocno, ale wyrwę się wbrew.

Śmierć może będzie....jak krew.
Może będzie,
Teraz jednak tracę czas.
Na brednie



wtorek, 25 lipca 2017

***
Bądź mi ostoją,
Wiatrem pomiędzy górami.
Może i zardzewiałą zbroją,
Ale i arcydziełem pomiędzy wystawami. 

W tej pustce jak rozpłakane wilki,
W tym czasie niczym odwieczni mędrcy.
Pamiętają o nas tylko prarodzicielki,
I ci przed którymi uciekamy-trupożercy. 

Daj znać, gdy trzeba będzie znowu biec,
Pomiędzy drzewami które nas przeżyły.
Daj jakiś znak, gdy wszystko odejdzie precz,
Gdy każdym zakamarkiem czasu nas udręczyli.

Przejdźmy się łagodnie w czasie,
Łamiąc prawa wszechświata.
Szukajmy swoich oczu w życiowym atlasie,
Nękani, otoczeni murami wspólnego kata. 

Przebaczmy śmierci istnienie,
Choć na chwilę, choć przez chwilę.
Nie bądźmy istnym rozgoryczeniem,
Oddychajmy wolno- tylko tyle. 

Daj znak, bym zrozumiała,
Na ile odejść będę umiała.

Jesteśmy ogniem w wodzie,
Mgłą i dymem nisko ponad ziemią.
Gdy pokolenia prysną po szkodzie,
Odrodzimy się przysypani świeżą glebą. 

Czerwony księżyc świecił będzie,
Gdy zwykłam umierać w twoich ramionach.
Wykonaj ruch byśmy nie patrzyli tak nędznie,
Byśmy nie klękali przy czarnych już wronach.

Tylko zostań ze mną,
Tobą ogarniętą bez ustanku.
Bez przerwy przezywaną wielebną,
Przychodzącą oglądać nieba z serca wraku.

Daj znak by zacząć wieczność,
Przerażające, fizyczne odczucie czasu.
Bo włada mną jakby wrogość,
I tylko ty szczelnie obejmiesz mnie z miłości atłasu. 

***


poniedziałek, 5 czerwca 2017

Nuty.... Gotowa i walcząca.

Nuta, która podtrzymuje życie w napięciu,
Nie zmieni nic.
Ja nie zmienię tej nuty na żadną inną. 

Czarne miesiące mam za sobą,
Szare jeszcze przede mną.

Wybaczam wszystkim,
Tym najbliższym,
Jak i przechodnim bohaterom mojego dramatu.

Dramatem jest książka,
W której jestem główną postacią.

Ile zatem życiowych książek na ziemi? 
Tyle ile żyć. 
I każdy oprócz swojej głównej roli gra poboczne w dramatach innych.

A nuty i tak nie potrafimy zmieniać.
To ona wyznacza jakiej fabuły jest życie. 


niedziela, 28 maja 2017

płonąć

Boję się, że przyjdzie noc,
W której przyjdzie Bóg.
I powie, że
Mój czas by powrócić w jego ramiona ubiegł. 
A ja odpowiem, że to nie był mój czas. 
I już na zawsze będę płonąć w myślach.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Każdy dzień,
Każdej pory roku.
Walczyłam, jak inni- choć nie wiem czy to bitwa była.
Czy sen w którym widziałam siebie.

Nieustannie...
Bez przerw.

Nie ma przerwy od żucia.

I to nie ja- ten na kogo patrzyłam. 
To słodki człowiek,
Bezbronnie udawał że jest na wojnie. 

Tak słodko spał-
Zmęczony po podróżach między moimi oczami, a swoim cieniem.

Może to mój demon,
Albo anioł stróż.
Jednak był inny niż ja-nie widział, jak żyje.

A tej nocy, gdy śniłam,
Tej pory roku,
O jakiejś godzinie,
Słodycz z mojego ciała uleciała.

Nieświadomość słodyczy zniknęła.

Nie ma...
Nie ma mnie. 

piątek, 24 lutego 2017

Bez łez za zmarłych.

"Morderca"
Spękane gorączką usta Twoje,
Ochłodzę moimi martwymi, bladymi,
Na pamięć o Tobie przeklnę wspomnienia,
Mojego problemu Twojego istnienia.
Na chwałę niebu wspominać będę deszcze,
Na chwałę Twoją wspominać tę burzę jeszcze. 
Niepamięć mojego przekleństwa, gdy nacisnę na spust,
Pamięcią w deszczu powrócę do gorączką groźnych Twoich ust.


Musiałem klękać przed życiem,
Za dnia, gdym przeszłością pamiętną,
I nocy gdy śmierć przynosiłem skrycie,
A opowiadam ten nonsens Twoim oczom, z raną na piersi rozległą. 

Raz jeszcze do deszczu powróćmy,
Błagam serce Twoje, przeklinając ciało me niczym wypociny.
Błagam pamięć o niepamięć w Twoich skroniach,
Ręce trzymane wciąż przez moje poplamione krwią dłoniach.

Osuń się przy mnie o ścianę, dotrzymując ramienia,
Pozwól mi płakać długo do Twojego przejęciem westchnienia.
Bo ja odpowiedzialny za wszystkie straty,
Nawet za ulewę tych chmur szarych jak z waty.

Przy życiu trzyma jeszcze złość jak szczera obietnica morderstwa, 
Wzdrygam się na myśl samą o drodze do męczeństwa. 

Ciebie proszę, bo nikogo innego obok,
Nikt nie dany mnie, być ofiarodawcą wysłuchania,
Spójrz raz ostatni na przestrzelony na wskroś mój bok,
I oceń co zrobić by dusza warta ofiarowania. 

Dziś ostatnie morderstwo wykonuję, 
Nie pomoc mi jako ostatnia wola przysługuję. 
Więc usiądźmy w deszczu bezradnie,
Ledwo brudząc krwią Twoje ubranie, bezkarnie. 
Spojrzę ostatkiem siły na twarz,
Smugę krwawą zostawiając na szyi we łzach.

Bo teraz gdy mogę zapłacić za grzechy,
Spękane gorączką usta Twoje, chłodząc moimi zimnymi, bladymi,
Za wszelką tę cenę dusz i burz, mordów popełnionych-
-ostatnie oddaje życia wydechy.