czwartek, 26 listopada 2020

Ty

 

Przecież gdy przyjdzie zmrok,

A po zmroku śmierć,

Pomysłów bliskich prawdzie o krok,

Miłości nauczę się lecz,

Prawdą nie rozdartą ukaże mnie,

O zmroku śmierć, która zabije też,

Serca w wargach rozczulonych łez.


Nie mogąc zapomnieć Twojej twarzy,

Owalu ostrych kontur szczęki męskiej nienaganności,

Bez żadnej blizny czy nierównomiernej skazy,

Powyższych bezdechów, gdy patrzę po powierzchowności.


Ile bym dała by móc położyć dłoń na Twoim obliczu,

Nie kraść już jak złodziej spojrzeń i ukradkiem dotyku,

Ostatkiem powłuc po ciele chroniącym moje małe oblicze,

 Gdzie to wszystko w myślach określa moje bez Ciebie życie.