środa, 15 czerwca 2016

Pozwól...

Pozwól mi zostać, z tym co mam zapewnione. 
Pozwól mi czekać, na to co jeszcze nie spełnione. 
Pozwól mi słuchać burzy, grzmotów. 
I błyskawic pochłaniających mnie bez polotu. 

Pozwól mi patrzeć na to co czuję. 
Pozwól mi stać tak -jeśli przeżyję. 

Daj mi tylko jedno, 
Zostaw mnie i zabierz ze sobą niepewność. 

To takie tępe,  że nie możemy nocować w deszczu. 
To takie straszne że czuję świat inny w powietrzu. 
I jakie skromne że w sukni stoję, 
Szukając spokojną myślą przyszłą i przeszłą objęcia twoje. 

Pozwól mi odejść- jeśli nie czas na przystanek. 
Pozwól mi odejść- jeśli nie zasłużyłam na spokojny poranek. 
A jeśli dźwięk głuchy,  cichnącego deszczu rozpowie tę powieść. 
Poprostu- pozwól mi odejść. 

niedziela, 12 czerwca 2016

nadzieje

Chciałabym raz zemdleć w czyichś ramionach,
Chciałabym by znał żal mój i jego przyczynę.
Chciałabym żeby rozumiał to i ściskał jeszcze bardziej.
By wyplewiał z mojej głowy źle myśli i zwątpienia,
By nie pozwolił mi upaść na ziemię, odgarniając włosy od słonej twarzy.
Chciałabym by znał mnie na wylot i znał sens tego że żyję-istnieję.
By wiedział co trapi mnie pod sercem,  tak mocno że tabletki nie działają.
Chciałabym by płakał ze mną,  bo to co widział odbierałoby mu oddech.
Chciałbym żeby mnie ratował półprzytomną.
Żeby był silny,  tak bardzo jak ja nie jestem.
Chciałbym by właśnie w moim wraku porażki widział nadzieje.
Widział mnie.
Chciałbym żeby widział wszystko.