piątek, 5 grudnia 2014

Nadzieja.

Nie mam już żadnych wątpliwości,
Co do nadziei. 
Nie mam żadnych.
Najpierw, poświęcasz się...
Na początku o tym nie wiedząc.
Następnie zwykli śmiertelnicy odbierają ci twoje skrzydła.
Niczego nie rozumiesz.
Najpierw jest szczery żal,
Ale potem pragniesz się zemścić bo,
Nie masz już nadziei,
Ci w twojej głowie maja cię za potwora.
I nie masz nadziei, wydaje ci się że przez wieczność:
Chodź tak na prawdę ona cię jeszcze trzyma.
Dopinasz swego...
Zaczynają się ciebie bać,
Ale tylko nie liczni wiedzą, że tak na prawdę,
Tak na prawdę, to ty byłaś wszelkim dobrem jakie ich spotkało.
Tylko nieliczni w twoich uczynkach widzą rzeczy konieczne...
Wiedzą dlaczego tak cierpisz...
I wtedy nadchodzi wolność.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz