Każdy dzień,
Każdej pory roku.
Walczyłam, jak inni- choć nie wiem czy to bitwa była.
Czy sen w którym widziałam siebie.
Nieustannie...
Bez przerw.
Nie ma przerwy od żucia.
I to nie ja- ten na kogo patrzyłam.
To słodki człowiek,
Bezbronnie udawał że jest na wojnie.
Tak słodko spał-
Zmęczony po podróżach między moimi oczami, a swoim cieniem.
Może to mój demon,
Albo anioł stróż.
Jednak był inny niż ja-nie widział, jak żyje.
A tej nocy, gdy śniłam,
Tej pory roku,
O jakiejś godzinie,
Słodycz z mojego ciała uleciała.
Nieświadomość słodyczy zniknęła.
Nie ma...
Nie ma mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz