Spadł śnieg.
Watr ucichł.
Stary dąb drugi raz zakwitł.
Mgła powstała znad głębokiego moczaru,
I piękna postać wyłoniła się zza światów.
*
Pełni blask przez obłoki cieni wyglądał,
A na niebie czarny, nieuśpiony nietoperz się plątał.
Właśnie wtedy z cmentarza Panna Jackson wracała,
I za bagnem złą postać spotkała.
[Postać] Piękna była i kusząca,
Lecz w oczach czarnych jak smoła, jad i kpina drwiąca.
"Anioł czy diabeł?''- pomyślała, chłód ogarnął jej ciało,
I zadrżała.
*
On wyciągnął do Panny Jackson dłonie,
A zza wzgórza wyłoniła się mroczna karoca i cztery konie.
"Bądź mą!"-rzekł i ujął jej ciało.
"Abym była twoją to za mało..."-powiedziała, więc
Owinął ją swą peleryną i udali się do zamku.
Żal mi jej,
Nie słuchajcie dalej jej wrzasku....
Strasznie mi się podoba. Piękny wiersz. :)
OdpowiedzUsuń