Wystarczy zamknąć drzwi,
By poczuć się osamotnionym.
Wystarczy zacząć odliczać dni,
By być smutkiem wypełnionym.
I tak jest i dziś bez wyjątku,
Bo zamknęłam drzwi.
I tak było i wczoraj,
I będzie tak jutro.
Zamknęłam za sobą drzwi.
Na klucz- na krótko.
Marznę tu sama,
Skóra nieogrzewana,
Tracę pamięć dotykiem,
Wyłkanym przekleństwa językiem.
Na dłużej czy krócej?
Zamykam drzwi ale nie wiem czy powrócę.
Karmię się słabością,
Swoją własną nagością.
Zimno mi-
Żaden oddech nie ogrzewa powierza.
Żadnego tlenu który skostniałe płuca przewierca.
Zamknęłam drzwi i tyle.
Burza w głowie żądna spokoju,
Tylko mnie rozpiera jak wściekle motyle,
Tylko mnie pcha w chłód mojego serca postoju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz