Kochanie...
Musisz wiedzieć,
Musisz wiedzieć.
Stoję wśród swoich.
Chyba mogę powiedzieć, że są moi.
Czuję szczęście pulsującą we krwi.
I uświadamiam sobie, że to nic nie znaczy.
Że przejdzie mi.
Ta pustka której źródłem jest to wszystko.
I znowu,
Znowu nic nie czuć
Wiem tylko że nic nie czuję.
Czasem gdy mnie całujesz
Muzyka może być najbardziej żwawa
A ja nie drgnę.
Bo czasem nie mam uczuć.
Czasem
I boję sie tego czasu.
Czasami jestem tak głupia
Że nie mogę nieść swoich myśli,
Jestem zbyt sama...
Więc posiedź ze mną w ciszy
Może nic odpędzi nic.
piątek, 1 czerwca 2018
środa, 16 maja 2018
Nie płacz,
Nie płacz,
Las odbierze to co swoje.
Nie płacz,
Nie płacz,
On opisze życia pamięci zwoje.
Nie płacz,
Nie płacz,
Bo staniesz się deszczem tego świata,
Nie płacz,
Nie płacz,
Bo jeszcze miną wszystkie lata.
Nie płacz,
Nie płacz,
Ludzie błędy swe pojmą.
Nie płacz,
Nie płacz,
Gdy ty swą dobroć oddalisz skromną.
Nie płacz,
Nie płacz,
Bo pękniesz jak bańka nadęta.
Nie płacz,
Nie płacz,
Bo idealny naród byłby żoną inteligenta.
Nie płacz,
Nie płacz,
Bo jeszcze nie pora.
Albo płacz,
Bo w życiu nie opuści Cię cierpienia zmora.
Kochanie...
Nie mogłam zbyt wiele ofiarować,
Nocy już nadszedł czas.
Z drżącym oddechem kładę się spać.
Nie by zasnąć,
A czekać.
Kto od śmierci postanowi mnie uchować?
Kochanie...
Zasypiam we krwi,
Boże tak zimno mi.
Przecież nic nie zrobiłam,
I jednak wszystko straciłam.
Zapomniałam tylko, że żyłam,
I taka wina wystarczyła.
By tej nocy mnie energia opuściła.
By w zimnym brodzić...
Kochanie zimno mi.
Nocy już nadszedł czas.
Z drżącym oddechem kładę się spać.
Nie by zasnąć,
A czekać.
Kto od śmierci postanowi mnie uchować?
Kochanie...
Zasypiam we krwi,
Boże tak zimno mi.
Przecież nic nie zrobiłam,
I jednak wszystko straciłam.
Zapomniałam tylko, że żyłam,
I taka wina wystarczyła.
By tej nocy mnie energia opuściła.
By w zimnym brodzić...
poniedziałek, 14 maja 2018
Dla Mnie.
Kołysz mną w tych dźwiękach nigdy nie ustających.
Przebacz moc i świętość tych kropel z nieba lecących.
Bom nie wiem czy godna słuchać ich dźwięku.
Czy one padając na twarz moją poddadzą się lęku.
Jednak po ustach i ramionach uderzają.
Z włosów mi wyciskając suchość moralną.
Szaro, tak szaro oblepione kolory tej łąki.
Dźwiękiem coraz głośniejszym na krzyki.
Daj mi miecz, sakwę i konia.
Poprowadź przez te tajemnicze obłoki.
Choć i ja płaczę, łzę na tę burzę uronię.
Nie zobaczę swojej ucieczki końca.
Ucieknę za wilczym gonem w las.
I kto uchowa przed złem obojga nas?
Nikłym spojrzeniom się uchybię.
Nad krytycznie w ucieczce swej się ulubię.
I przez to zapomną o mnie brzaski i świerszcze.
Ale ja Twoją garderobą.
Gdy zapomną o mnie moje wiersze.
Nie będę już Twoją ozdobą.
Dlatego poprowadź mnie w taką podróż nikłą.
Taką drogą, która prowadzi donikąd.
Przebacz moc i świętość tych kropel z nieba lecących.
Bom nie wiem czy godna słuchać ich dźwięku.
Czy one padając na twarz moją poddadzą się lęku.
Jednak po ustach i ramionach uderzają.
Z włosów mi wyciskając suchość moralną.
Szaro, tak szaro oblepione kolory tej łąki.
Dźwiękiem coraz głośniejszym na krzyki.
Daj mi miecz, sakwę i konia.
Poprowadź przez te tajemnicze obłoki.
Choć i ja płaczę, łzę na tę burzę uronię.
Nie zobaczę swojej ucieczki końca.
Ucieknę za wilczym gonem w las.
I kto uchowa przed złem obojga nas?
Nikłym spojrzeniom się uchybię.
Nad krytycznie w ucieczce swej się ulubię.
I przez to zapomną o mnie brzaski i świerszcze.
Ale ja Twoją garderobą.
Gdy zapomną o mnie moje wiersze.
Nie będę już Twoją ozdobą.
Dlatego poprowadź mnie w taką podróż nikłą.
Taką drogą, która prowadzi donikąd.
wtorek, 24 kwietnia 2018
Moje miłosierdzie,
Przewyższa mój gniew.
Dlatego nie bójcie się,
Głosu mojego.
Stańcie obok,
Póki śmierć jest nam przychylna.
Mróz w ogień,
Ogień w mróz.
Grzechy sie stopią,
Niczym lód w ogniu.
Przez wieki oczyma czerń ogladalam,
Lecz gdy otworzyłam oczy zobaczyłam najjaśniejsze światło.
Wiem, że to światło żarzy się w każdym z Was.
Ale ono musi stać się wreszcie płomieniem.
Dobroć mieczem,
Ja będę Waszym orężem.
Wykutym w ogniu Waszych serc.
Kto stanie przy moim ramieniu?
Kto zostania mi bratem? !
Teraz.... Gdy miłosierdzie,
Przewyższa mój gniew.
Przewyższa mój gniew.
Dlatego nie bójcie się,
Głosu mojego.
Stańcie obok,
Póki śmierć jest nam przychylna.
Mróz w ogień,
Ogień w mróz.
Grzechy sie stopią,
Niczym lód w ogniu.
Przez wieki oczyma czerń ogladalam,
Lecz gdy otworzyłam oczy zobaczyłam najjaśniejsze światło.
Wiem, że to światło żarzy się w każdym z Was.
Ale ono musi stać się wreszcie płomieniem.
Dobroć mieczem,
Ja będę Waszym orężem.
Wykutym w ogniu Waszych serc.
Kto stanie przy moim ramieniu?
Kto zostania mi bratem? !
Teraz.... Gdy miłosierdzie,
Przewyższa mój gniew.
sobota, 24 lutego 2018
Pamiętam wszystko
Chciałabym cofnąć czas,
Do dzieciństwa wczesnego.
Tymi oczyma spoglądać na was,
Tymi rękoma szukać szczęścia porannego.
Budzić się w cieniu drzew,
starszych ode mnie,
Słyszeć koguta zbyt późny śpiew,
Głosów z kuchni-bylo bezpiecznie.
Bawić sie,
Jeść kogiel mogiel,
Oglądać bajki,
Patrzeć jak babcia zaplata warkocza,
Patrzeć na mamy dłonie,
Na taty wąsy,
Czekać na przyjazd kuzynów,
Rozpalac ogniska,
To wszystko albo umrzeć i nie żyć już w bezsensie...
W wecznosci być od początku człowiekiem.
czwartek, 25 stycznia 2018
A gdy odejdę...
Nikt nie będzie bił braw, za to jak żyliśmy.
Nie chodzi o to czy było dobrze,
A jakie sytuacje nas nawiedziły.
Jak zostaliśmy obdarowani zdarzeniami.
Nikt tego nie zobaczy,
Prócz nas.
I tyle.
Wszystkie uczucia mogą się tłoczyć,
Mogą sobie siedzieć i dręczyć,
I nikt nie będzie bił braw
Bo tylko my widzimy swoimi oczami.
Można opowiadać,
Ale czy legendy i mity są ważne?
Nasze spojrzenie jest.
A brawa nie są.
Subskrybuj:
Posty (Atom)