niedziela, 12 czerwca 2016

nadzieje

Chciałabym raz zemdleć w czyichś ramionach,
Chciałabym by znał żal mój i jego przyczynę.
Chciałabym żeby rozumiał to i ściskał jeszcze bardziej.
By wyplewiał z mojej głowy źle myśli i zwątpienia,
By nie pozwolił mi upaść na ziemię, odgarniając włosy od słonej twarzy.
Chciałabym by znał mnie na wylot i znał sens tego że żyję-istnieję.
By wiedział co trapi mnie pod sercem,  tak mocno że tabletki nie działają.
Chciałabym by płakał ze mną,  bo to co widział odbierałoby mu oddech.
Chciałbym żeby mnie ratował półprzytomną.
Żeby był silny,  tak bardzo jak ja nie jestem.
Chciałbym by właśnie w moim wraku porażki widział nadzieje.
Widział mnie.
Chciałbym żeby widział wszystko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz